Aktualności
  • s0.png
  • s1.png
  • s2.png

Fałszywe paszporty, prawa jazdy i dowody rejestracyjne – to tylko niektóre przykłady efektów szkolenia przeprowadzonego w siedzibie Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w zakresie wykrywania fałszerstw dokumentów, wykorzystywanych przez kierowców prowadzących pojazdy używane głównie w przewozach międzynarodowych.

Nocna akcja podkarpackich inspektorów transportu drogowego przyniosła spodziewane i pozytywne rezultaty dla poprawy bezpieczeństwa na drogach. W jednym z przypadków zarówno inspektor jak i kontrolowany kierowca niczym bohaterowie Mickiewiczowskich „Dziadów” prowadzili następujący dialog: Kierowca – „Jużem gotów”. Inspektor – „Daję hasło”. Kierowca – „Buchnęło, zawrzało i zgasło”. A zgasł wyznacznik rzekomego odbioru odpoczynku na wyświetlaczu tachografu. Inspektor – „Tylko żwawo, tylko śmiało”. Kierowca - „Jak kazałeś tak się stało”. Efekt to ujawnienie jazdy na magnesie.

Konfiskata pojazdu, dotkliwa kara finansowa w kwocie kilkudziesięciu tysięcy złotych (nie licząc kosztów leasingu) i dwuletni zakaz wstępu do Norwegii dla kierowcy. Tak w Skandynawii kara się za machlojki z tacho. W Polsce tym czasem może nie tak drastycznie ale również dotkliwie może zakończyć się spotkanie z inspektorami Inspekcji Transportu Drogowego. Okazję by się o tym przekonać miał kierowca białego Mana skontrolowany na Podkarpaciu.

Transport towarów ADR drogami publicznymi jest procesem skomplikowanym i wymagającym szczegółowej znajomości przepisów prawnych. Przede wszystkim należy zapoznać się z Międzynarodową Umową ADR obowiązującą w 49 państwach. Obowiązuje ona także w krajowym transporcie drogowym wraz z przepisami wewnętrznymi, których lekceważenie może powodować szczególne zagrożenie w ruchu drogowym a także niesie za sobą poważne konsekwencje. Najwyraźniej nie pamiętał o tym kierowca białego Dafa, który skontrolowany został przez podkarpackich inspektorów. Efekt to stwierdzenie niezabezpieczonego ładunku ADR, błędy w dokumentach oraz w zgłoszeniu do systemu SENT.

Pomimo wysokich kar i poważnych konsekwencji w postaci możliwości utraty dobrej reputacji przez przewoźnika, ciągle na drogach i to wcale nie rzadko spotyka się pojazdy, których kierowcy mimo wszystko wspomagają się różnymi urządzeniami celem fałszowania czasu pracy. Niektórzy nawet wykazują się literackim „talentem” wypisując na swoich samochodach mało wyszukane hasła typu  „PRZERWA, PARKING, BAJERA - TO NIE DLA MNIE – CIĄGAM KONTENERA”. Jak się okazuje z całą pewnością nie są one powodem do tzw. przymrużenia oka, na co być może liczą kierowcy lecz wręcz przeciwnie wzmagają czujność inspektorów a efektem tych działań pozostaje szereg wykrytych nieprawidłowości i wielotysięczne kary

Jazda na karcie do tachografu należącej do szefa, kolegi, czy nawet żony albo używać magnesu – nie popłaca. Jak bowiem podaje szwedzki magazyn Tijdingen Proffs, w Danii już w 2014r. wypisano naprawdę rekordową karę za wykroczenia dotyczące czasu pracy, a konkretnie jazdy na cudzej karcie. Określono ją na około 54 tys. złotych, do tego dodano miesiąc więzienia, a także aż 18 miesięcy zakazu jazdy na terenie Danii dla kierowcy. Co więcej, bez kary nie obeszło się też w przypadku firmy transportowej, która zapłaciła około 137 tys. złotych. A w Polsce też mamy się czym „pochwalić”, choć powód do dumy to raczej mierny. Dwa dni, dwie kontrole, kilka „fantów” i wysokie kary to efekt działań podkarpackich inspektorów.

W piątek, 25 października b.r. w siedzibie Okręgowego Inspektoratu Pracy w Rzeszowie odbyło się szkolenie dla pracodawców i ich przedstawicieli z branży transportowej. Tematem szkolenia były zagadnienia związane z czasem pracy kierowców w kontekście ostatnio wprowadzonych zmian.