Aktualności
  • s0.png
  • s1.png
  • s2.png

Od momentu oddania punktów kontrolnych przy sanockiej obwodnicy nasz zakres możliwości realizacji kontroli znacząco się poprawił z czego skrzętnie korzystamy. Otóż zgodnie z zapowiedzią regularnie Sanok odwiedzamy i jak się okazuje notujemy przy tym kolejne trafne kontrole.

Niewiele ponad miesiąc upłynął od zatrzymania ukraińskiego kierowcy, który na podwójnym gazie realizował swój przewóz drogą krajową nr 94. Niezwykłym zbiegiem okoliczności można by uznać fakt, iż historia się powtórzyła tym bardziej, że niemal w tym samym miejscu, także z udziałem kierowcy zza naszej wschodniej granicy a osobą która doprowadziła do zatrzymania był ten sam inspektor.

Październikowa inauguracja punktu kontrolnego w Sanoku przebiegła nad wyraz efektywnie. Co prawda trzeba było trochę poczekać na uzyskanie wszystkich wymaganych zezwoleń ale cierpliwość popłaciła a czynności kontrolne tam przeprowadzone przez podkarpackich inspektorów w ostatnim czasie skutkowały zatrzymaniem pojazdów przekraczających dopuszczalne parametry nacisku osi oraz wartości dmc.

Siedem ton dmc dla zespołu pojazdów to wartość, która nie stanowiłaby problemu w przypadku stricte prywatnego przewozu. Jednak w sytuacji kiedy danego przewozu jako niehandlowego zakwalifikować już nie możemy to bezwzględnie należy dostosować się wtedy do konkretnych wymagań technicznych i prawnych, tym bardziej jeżeli mamy do czynienia z przewozem międzynarodowym. Podstawowe dokumenty pozwalające realizować zadania przewozowe i obowiązek rejestrowania czasu pracy to wymóg niezbędny zaś niedostosowanie się do niego skutkuje koniecznością poniesienia niemałych kosztów w wyniku nałożonych sankcji.

Nie dodatkowo jedną lecz aż dwoma innymi kartami oprócz swojej posługiwał się kierowca zatrzymany do kontroli przez podkarpackich inspektorów. Jak widać był osobą nad wyraz lubianą wśród swoich znajomych skoro aż dwóch z nich postanowiło się wykazać tak dużym zaufaniem przekazując mu pod „opiekę” swoje osobiste a przy tym bardzo ważne dokumenty jakimi bez wątpienia są karty kierowców.

Próba tranzytu przez terytorium RP zakończyła się nałożeniem wielotysięcznej kary na serbskiego przewoźnika. Wszystko za sprawą ładunku, który mieścił się w ładowni naczepy a który podlegał przepisom Umowy ADR. Niestety w tym konkretnym przypadku tak specjalistycznego przewozu wymagane obostrzenia zostały zupełnie zignorowane.