Aktualności

Widać nie wszyscy czytają informacje zamieszczone na stronach poszczególnych wojewódzkich inspektoratów Inspekcji Transportu Drogowego. Gdyby część kierowców a także przedsiębiorców sięgnęła po tą lekturę być może skłoniła by ona przynajmniej co niektórych do pewnych przemyśleń i zastanowienia się nad słusznością swojego postępowania. A tak mamy do czynienia z ciągłym odgrzewaniem starych kotletów bo jak inaczej odnieść się do sytuacji będącej niemal kopią kontroli przeprowadzonej przez podkarpackich krokodylków w dniu 11 stycznia 2019r?

Od tamtego dnia minęło raptem dwa tygodnie. Tym razem Inspektorzy z WITD w Rzeszowie prowadząc czynności kontrolne na drodze ekspresowej S-19 w dniu 27 stycznia b.r. skierowali do kontroli na MOP Nienadówka białego Mana należącego do polskiego przewoźnika, który tranzytując nasz kraj realizował międzynarodowy przewóz drogowy rzeczy z Litwy do Rumunii. I tu podobnie jak w przypadku wspomnianej wcześniejszej kontroli, kierowca okazał się jednocześnie przedsiębiorcą. Podobieństw niestety było więcej. Począwszy od rodzaju tachografu jakim się posługiwał, po sposób jakim próbował oszukać jego wskazania i kwotę ostatecznie nałożonej kary. Rutynowe czynności jak zawsze skupiają się m.in. na analizie danych cyfrowych zarejestrowanych zarówno na karcie kierowcy jak i w pamięci tachografu. Kierowca nawet nie próbował w jakiś okrężny sposób wytłumaczyć jakim cudem od momentu załadunku do chwili zatrzymania, wskazania przebytej drogi „skurczyły się” o blisko 140km w stosunku do rzeczywistego odcinka trasy. Jakiekolwiek tłumaczenia w tym przypadku(jak zwykle zresztą) nie były potrzebne tym bardziej wobec okazania magnesu, którym się posłużył celem zafałszowania swojego czasu pracy. 

Efekt końcowy nie mógł być inny jak zatrzymanie niedozwolonego urządzenia w celach dowodowych oraz wszczęcie postępowania administracyjnego.