Aktualności

Sześć i pół tony dmc dla zespołu pojazdów to już wartość, która przekłada się na konkretne wymagania techniczne i prawne, tym bardziej jeżeli mamy do czynienia z przewozem międzynarodowym. Podstawowe dokumenty pozwalające realizować zadania przewozowe i obowiązek rejestrowania czasu pracy to wymóg niezbędny. Problem w tym, iż aby je spełnić to trzeba mieć się czym posłużyć a jak pokazuje poniższy przykład o dziwo nie zawsze jeszcze tak bywa.

Białe Iveco sprzęgnięte z przyczepą postanowił wykorzystać słowacki przedsiębiorca do przetransportowania ładunku z Polski do Słowacji. Niby żaden ewenement, transport jak każdy inny jednak czujność i intuicja rzeszowskich inspektorów w tym przypadku przełożyła się na maksymalną przewidzianą polskim prawem karę. Otóż zarówno kierowca jak też zatrzymany na punkcie kontrolnym w Jaworniku przy DK nr 19 w dniu 10 marca, prowadzony przez niego zespół pojazdów okazał się do tego zadania delikatnie mówiąc nieprzygotowany. Wszystko przez parametry techniczne, czyli wspomnianą już wartość dmc 6,5t dla tego zestawu oraz charakter przewozu. Czynniki te przekładały się na konieczność posiadania stosownych uprawnień w postaci licencji oraz konieczność rejestrowania czasu pracy przez kierowcę. Tym czasem kierowca dokumentem takim nie był w stanie się wylegitymować a i możliwość rejestrowania przez niego czasu pracy była mocno ograniczona ze względu na brak zainstalowanego w kontrolowanym pojeździe tachografu. Ostatecznie w związku z niemożnością opłacenia kaucji na poczet przyszłej kary administracyjnej w wysokości 12000zł pojazd został odholowany na parking strzeżony.