Aktualności

Być może w dobie pandemii kierowcy odzwyczaili się od standardowych kontroli służb i idąc tym tokiem myślenia przynajmniej niektórzy postanowili tą trudną dla nas wszystkich sytuację wykorzystać. Jednak łudzenie się, iż aktualnie można wszystko i byle jak wydaje się być naiwnym postrzeganiem rzeczywistości wobec niezmiennego faktu profesjonalnego podejścia inspektorów do realizowania swoich obowiązków.

Okazję by się o tym przekonać miało choćby dwóch kierowców zza naszej wschodniej granicy zatrzymanych w ostatnim czasie a realizujących przejazd tranzytowy przez terytorium RP. Pierwszym poddanym kontroli kierowcą był obywatel Ukrainy. Prowadzona przez niego ciężarówka marki Renault, zatrzymana została 10 czerwca na jednym z podkarpackich odcinków autostrady A4. Niewiele czasu kontrolującym inspektorom z WITD w Rzeszowie zajęło ustalenie, iż kierowca oprócz swojej karty wykorzystuje również kartę kierowcy swojego kolegi po fachu. Próba ukrywania faktycznych okresów aktywności była tak oczywista, że kierowca nawet nie myślał z ustalonymi przez inspektorów faktami polemizować. Przyznał się do nieuprawnionego wykorzystywania karty kierowcy należącej do innego szofera, oddając ją kontrolującym inspektorom. Ci zaś po gruntownej analizie zapisów cyfrowych oprócz samego faktu nieuprawnionego posługiwania się nią ustalili ponadto sześć naruszeń norm czasu pracy. Jednak to nie wszystko co ostatecznie miało wpływ na wysokość kary. Okazało się bowiem, iż sam tachograf zainstalowany w białym Renault nie posiada aktualnego, ważnego badania okresowego a jego ważność upłynęła z końcem maja 2020r. Dodatkowo zakwestionowany został stan techniczny naczepy sprzężonej z kontrolowanym ciągnikiem a dokładnie części układu hamulcowego na skutek właściwie jego braku. Dotyczyło to zdemontowanego siłownika hamulca oraz zacisku i klocków na pierwszej osi naczepy po jej prawej stronie. Zakwalifikowanie tej usterki jako niebezpiecznej i mającej niebagatelny wpływ na bezpieczeństwo dopełniło całości. Efektem był zatrzymany dowód rejestracyjny pojazdu i wszczęte wobec przedsiębiorcy postępowanie zagrożone karą łączna w kwocie kilkunastu tysięcy zł. Podobną nierozwagą i godną napiętnowania postawą wykazał się drugi z kierowców, tym razem obywatel Litwy, który zatrzymany został w miejscowości Jawornik przy DK nr 19 pięć dni później. Tym razem to nie naczepa a sam ciągnik wzbudził wątpliwości inspektorów. Podobnie jak w opisanym wyżej przypadku i tutaj stan układu hamulcowego pozostawiał wiele do życzenia wobec nadmiernie spękanych tarcz na przedniej osi ciężarówki Volvo. Ich stopień zużycia i uszkodzenia były na tyle poważne, że innego wyjścia jak zatrzymanie dowodu rejestracyjnego nie mogło mieć miejsca. Dodatkowo odpowiedzialność w tej kwestii poniesie zarówno przedsiębiorca jak też osoba zarządzająca transportem, zaś łączna kwota kary zamknęła się sumą 2500zł.