Aktualności

Dostawczak ważący niemal 10 ton to zjawisko niestety dość powszechne. Tym jednak razem nie chodzi o pojazd, którego DMC określone zostało na poziomie 3500kg lecz samochód o nieco większych parametrach choć nie ma tu mowy o typowej z punktu widzenia zwykłego użytkownika dróg ciężarówce, potocznie zwanej „TIR-em”. Ale nie o gabaryty tu chodzi a przynajmniej nie tylko wobec innych analogii czy wymogów określonych dla przewozów realizowanych pojazdami powyżej wspomnianej już wcześniej wartości dopuszczalnej masy całkowitej.

Białe Iveco na rumuńskich numerach rejestracyjnych zwróciło uwagę inspektorów, którzy 16 czerwca prowadzili rutynowe czynności kontrolne w miejscowości Parkosz przy DK nr 94. Nauczeni doświadczeniem, zatrzymując ten pojazd byli przeświadczeni, iż jest on przeładowany. I nie mylili się gdy po weryfikacji masy rzeczywistej okazało się, że już po odjęciu dwóch procent tolerancji waży on 9,8t. Nie był to co prawda dostawczak o DMC do 3,5t lecz samochód, którego ten parametr określony został na poziomie 7000kg co nie zmienia faktu, że ładunek pomidorów odmiany malinówki jaki był nim transportowany z naszego kraju do Rumunii i tak w znacznym stopniu a dokładnie o 2,8t przekraczał dopuszczalną wartość. Przełożyło się to oczywiście na mandat karny dla kierowcy jednak jak się okazało nie stanowiło największego problemu. Realizowanie bowiem przewozu takim samochodem generuje choćby obowiązek rejestrowania czasu pracy. Ale żeby tak było możliwe pojazd musi być wyposażony w sprawny tachograf z aktualnym przeglądem. W tym konkretnym przypadku niestety tak nie było wobec faktu przeprowadzenie ostatniej kalibracji jeszcze w listopadzie 2017r. Dodatkowo kierowca nie posiadał swojej karty kierowcy na której mógłby rejestrować aktywności nie dochowując przy tym przestrzegania norm czasu pracy. Analiza zaś danych cyfrowych zawartych w pamięci tachografu wykazała na przestrzeni ostatnich dni ich kilkukrotne przekroczenie. Wszystko to przełożyło się poprzez wszczęte postępowanie administracyjne na łączną karę w kwocie niemal dziewięciu tysięcy zł co raczej oznacza, iż opłacalność w tym przypadku realizowanego przewozu stanęła pod dużym znakiem zapytania.