Aktualności

Transport produktów z grupy ADR obwarowany jest szeregiem szczególnych obostrzeń, których nierespektowanie niesie za sobą ryzyko pokaźnych sankcji finansowych. Oprócz tych przepisów szczególnych, zarówno załadowca, przewoźnik jak i kierowca zobowiązany jest każdorazowo do zachowania podstaw bezpieczeństwa poprzez właściwe zabezpieczenie ładunku celem zminimalizowania możliwości jego przemieszczenia czy wywrócenia co wprost mogłoby być powodem nawet katastrofy w ruchu lądowym. Tymczasem wypadków samochodów ciężarowych związanych z niewłaściwym zabezpieczeniem ładunku, w ocenie niezależnych ekspertów jest nawet 25 procent.

Jednak życie niestety po raz kolejny udowadnia, że nie wszyscy uważają, iż tak być powinno. Nawet perspektywa kar finansowych nie zawsze bywa argumentem mającym wpływ na decyzję o odstąpieniu od tego typu procederu. Takim z całą pewnością niegodnym naśladowania przykładem będzie kierowca białego Volvo na polskich numerach rejestracyjnych. Realizując krajowy transport drogowy z Kędzierzyna-Koźla do Radymna zatrzymany został przez podkarpackich inspektorów tuż po zjeździe z autostrady A4 w miejscowości Mirocin w dniu 25 sierpnia. Jak się okazało skrzynia ładunkowa jego naczepy wypełniona była w sumie 21 pojemnikami typu DPPL z których każdy ważył 900kg a zawierał substancję niebezpieczną określoną kodem UN 2055. Problem w tym, iż pojazd nie był oznakowany tablicami koloru pomarańczowego co w tej sytuacji było bezwzględnie wymagane. Ponadto inspektorzy z WITD w Rzeszowie stwierdzili brak jakiegokolwiek zabezpieczenia transportowanego ładunku. Tak bezmyślne i lekceważące podejście do obowiązujących przepisów musiało spotkać się ze stanowczą reakcją co przełożyło się na konieczność wszczęcia postępowania administracyjnego wobec przedsiębiorcy.