Archiwum

Wczoraj inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Rzeszowie, patrolując ulice stolicy naszego województwa poddali kontroli jeden z autobusów obsługujących lokalną linię regularną. Kontrola ta niestety ujawniła liczne nieprawidłowości w stanie technicznym pojazdu. Chociaż w tym przypadku powinniśmy raczej mówić o swoistym szczęściu mając na względzie dobro pasażerów z uwagi na fakt przynajmniej czasowego wyeliminowania z ruchu, tego jak się okazało wraku na kołach.

W poniedziałek 17 czerwca w Rzeszowie na ulicy Siemieńskiego podkarpaccy inspektorzy w ramach prowadzonych działań kontrolnych z zakresu przewozu osób zauważyli autobus, który już na pierwszy rzut oka wydawał się niesprawny, chociażby z uwagi na widoczne uszkodzenia tylnej szyby (dokładniej jej braku, gdzie w jej miejsce została zamocowana plastikowa „pleksa”). Okazało się, iż kierowca obsługujący linię regularną Rzeszów-Wólka Hyżneńska właśnie zakończył kurs i postanowił zrobić zakupy w jednym z popularnych dyskontów. Wyjeżdżający z przysklepowego parkingu autobus został natychmiast zatrzymany i poddany kontroli. Intuicja i tym razem inspektorów nie zawiodła bowiem wspomniana już „plastikowa szyba” okazała się tylko jednym z wielu uchybień w stanie technicznym tego autobusu. Szybko ujawniono kolejne usterki. Stwierdzono między innymi brak mechanizmów łączących siłowniki z zaciskami oraz brak w ogóle zacisku hamulcowego co powodowało, iż pojazd praktycznie nie dysponował na tylnej osi układem hamulcowym. Ponadto jedno z kół na tej osi było nienależycie zabezpieczone z uwagi na braku nakrętki. Całości dopełniało niesprawne oświetlenie począwszy od kierunkowskazów a skończywszy na świetle stopu oraz niesprawnym sygnale dźwiękowym. Jakby tego było mało kierowca nie posiadał jednego z najważniejszych wymaganych przy przewozie dokumentów, tj. wypisu z licencji. W całej tej sytuacji zatrważający jest fakt, iż kierowca w rozmowie z inspektorami przyznał, iż miał świadomość opłakanego stanu technicznego autobusu a mimo to decydował się przewozić nim codziennie pasażerów. Swoją drogą zastanawiające jest też to w jaki sposób takie pojazdy przechodzą badania techniczne na stacjach diagnostycznych.

Ostatecznie kontrola zakończyła się zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego z powodu rażąco złego stanu technicznego zagrażającego bezpieczeństwu ruchu drogowego oraz wydaniem zakazu dalszej jazdy. W stosunku zaś do przewoźnika zostało wszczęte postępowanie administracyjne zagrożone łączną karą w wysokości 2500zł.